Nic się nie może zmarnować!

Utworzono: niedziela, 23, październik 2016

Powyższy stwierdzenie można wywnioskować z prelekcji podróżnika Piotra Kowalczyka, który w dniu 20 października 2016r. spotkał się z młodzieżą gimnazjalną w bibliotece publicznej w Serbach. Spotkanie zorganizowane zostało przez GBP w Przedmościu w ramach jej działań statutowych.

plakat11

W czasie godzinnego spotkania p. Piotr Kowalczyk opowiedział gimnazjalistom o swojej 3-miesięcznej podróży przez Afrykę Zachodnią. Podróż rozpoczęła się w Berlinie skąd podróżnik wraz ze znajomym tanimi liniami polecieli do Rabatu. Pobyt w stolicy Maroka był bardzo udany, generalnie państwo to jest bardzo nowoczesne i ucywilizowane w porównaniu z innymi państwami leżącymi na zachodni brzegu Afryki. Przejawem nowoczesności jest dostępność  mobilnego Internetu, obecność globalnych marek: McDonald’s, KFC oraz dobry stan nawierzchni dróg asfaltowych.

Z Maroka nasz prelegent udał się do Maurytani. Droga pokonana została samochodem – taksówką ponieważ w tej części Afryki nie kursują autobusy. Środka transportu podróżnik szukał na specjalnym placu, gdzie miejscowi oferują swoje usługi. Z racji dużego stopnia analfabetyzmu społeczeństwa, informacje o kierunku podróżowania wypowiadane są na głos. W jednym samochodzie, może jechać do 11 osób (w standardach europejskich 5), zgodnie z zasadą w Afryce nic się nie może zmarnować.

kowalczyk2

Przejazd z Maroka do Maurytani łatwo zauważyć ponieważ wraz z przekroczeniem granicy kończy się droga asfaltowa, a zastępują ją droga szutrowa. Maurytania ma dwie rzeczy nie spotykane w innej części świata. Pierwsza to najdłuższy pociąg liczący 3 km, który przewozi rudę żelaza z kopalni do fabryki, a  druga to największe składowisko wyeksploatowanych statków. Przez Maurytanie Piotr Kowalczyk udał się do Senegalu. Pod czas podróży zapoznał Mustafę – Senegalczyka, która kilka lat pracował we Francji. Nowo zapoznany znajomy zaprosił podróżników do swojego domu, w którym zostali ugoszczeni przez jego rodzinę. Rodzina Mustafy należała do jednym z bogatszych ponieważ w domu znajdował się telewizor, co w tym kraju jest przejawem luksusy. Przybycie gości z Europy wywoła ogromne zainteresowanie wśród miejscowych ponieważ każdy chciał zobaczyć „białego” przybysza.

kowalczyk3

Będąc w domu Mustafy podróżnicy przyjrzeli się codziennemu życiu ich mieszkańców, m. in. zauważyli, ze w domu nie było żadnych skrzyń, ani szaf, ponieważ ubrania przechowywane są w workach, w czasie posiłku wszyscy jedzą z jednej dużej miski i zanim dotknie się potrawy rękoma należy je obmyć w misce z wodą. Potrawy, które spożywają są bardzo proste, brak charakterystycznego dla kuchni wschodniej bogactwa przypraw. Wszystko zgodnie z zasadą, że nic nie może się zmarnować.

Z Senegalu podróżnik wraz  towarzyszem udał się do Gambii, gdzie odwiedzili m.in. Sanktuarium krokodyli, w którym wykonali sobie zdjęcia z krokodylami. Zrobienie zdjęć z tymi zwierzętami było możliwe, ponieważ są tak dobrze karmione, że nie wykazują żadnego zainteresowania turystami.

Kolejnym celem na mapie była Gwinea Bissau, jedno z najmniejszych państw Afryki okazało się bardzo ciekawym miejscem. Stolica państwa mniejsza od Głogowa jest miastem portowym, które charakteryzuje się tym, że są  znaczące różnice w poziomie wody w porcie występujące miedzy przypływami, a odpływami. Wykorzystując pobyt w Bissau podróżnicy udali się promem na pobliskie wyspy Archipelagu Bijagos. Tam przebywali kilka tygodni ponieważ okazało się, że w Afryce wszystko toczy się swoim życiem i coś takiego, jak rozkłady jazdy nikogo nie obowiązują i nikt ich nie przestrzega. Ale, jak mówił Pan Piotr, dłuższy czas pobytu na wyspach pozwolił bliżej przyjrzeć się życiu rodzimej ludności i poznać ich tradycje oraz zwyczaje. Bijagos zamieszkuje obecnie około 25 tysięcy ludzi. Pomimo portugalskiej kolonizacji, zachowali oni swoją tradycję i animistyczną religię. Posługują się również własnym językiem oraz należą do społeczności matriarchalnej, w której to kobieta wybiera sobie męża. Archipelag polskim podróżnikom udało się opuścić przy pomocy łodzi podobnej do indiańskiego kanoe. Podróż była ekstremalna, ponieważ fale występujące na pełnym  oceanie, co rusz zalewały łódź, a na dodatek łódź przeciekała i 12 godzin musieli wylewać wodę z pokładu łodzi.

kowalczyk4

Przedostatnim punktem podróży było odwiedzenie w pełni tubylczego miasteczka Jemberem. Tam Piotr i Tomasz wręczyli upominki w postaci piłek do piłki nożnej dzieciom oraz zobaczyli, jak w XXI wieku żyją mieszkańcy z dala od globalizacji i nowinek technicznych współczesnego świata. Jedną z ciekawostek przekazaną przez pana Piotra jest taka, ze do mycia zębów mieszkańcy uzywają gałązek araku, które zawiera w sobie syrob, który chroni zeby przed próchnicą.

Podróż zakończyła się w Dakarze, skąd powrócili do kraju. W czasie trzy-miesięcznej podróży Piotr i Tomasz pokonali ponad 5 tys. km, korzystając z różnych środków transportu: samolotów, samochodów, promów, łodzi, czy rowerów, a niejednokrotnie podróżować musieli pieszo. Przebyli pustynię, sawannę i dżungle. Trzy miesięczny pobyt kosztował około 4,5 tys. zł. na osobę, czyli można powiedzieć, że niewiele, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że podobna wyprawa z biurem podróży kosztowała by około 50 tys. zł.

Jeśli ktoś chce zwiedzić Afrykę Zachodnią musi pamiętać o wykupieniu ubezpieczeń i to o najwyższych standardach, ponieważ w razie nieprzewidzianych zdarzeń szybki transport do szpitala może uratować życie, a szpitali w tej części świata nie ma zbyt wiele. Poza tym należy pamiętać o szczepieniach na choroby: wirusowe zapalenie wątroby typu A, żółtą febrę i tyfus. Należy przestrzegać higieny oraz nosić własną moskitierę. Często w afrykańskich hotelach nocleg można znaleźć tylko na dachu, a tam spanie bez moskitiery grozi ugryzieniem przez komary, a to może doprowadzić do zarażenia się malarią, na którą niestety nie ma szczepionki, ponieważ jest to choroba pasożytnicza, a nie wirusowa.

Pamiętajcie podróżujmy z głową i mądry człowiek przed szkodą, a nie po. A Panu Piotrowi życzymy kolejnej udanej podróży na Madagaskar.

Zdjęcia ze spotkanie w zakładce album fotograficzny.